Saan Jao Mae Thap Thim*
We wszystkich krajach, w ktorych religia hinduistyczna odcisnela swoje pietno, sziwaicki lingam jest często spotykanym obiektem kultu religijnego. Przedstawiany symbolicznie w formie fallusa wraz z jego zenskim odpowiednikiem joni (w kształcie misy, w której lingam jest osadzony) tworza najczesciej nierozlaczna pare, ktora symbolizuje kreacje, akt stworzenia oraz ukazuje równowagę pomiędzy pierwiastkiem meskim i żeńskim we wszechświecie oraz wszechswiat sam w sobie. Ponieważ lingam i joni maja charakter symboliczny, rzezby przedstawiające ta nierazlaczna pare również maja charakter daleko idacych skojarzen. Sa jednak miejsca, gdzie symbolika rzezb ustepuje miejsca ich bardziej realnym odpowiednikom. Jednym z nich jest Tajlandia, która mimo, iz jest krajem buddyjskim, to wplyw zarówno hinduizmu, jak i wierzen animistycznych nadal jest gleboko zakorzeniony. Dzieki temu wytworzyla się specyficzna mozaika religijno – kulturowa. Jednym z jej efektów jest wystepownienie świątyń, w ktorych rzezby lingamow przybieraja forme znacznie bardziej realna. Nie ma ich w Tajlandii zbyt wiele, ale predzej czy pozniej kazdy na swej drodze natrafi na miejsce kultu tego typu. Najczestszymi wizytatorami tych miejsc sa pary lub same kobiety, ktore przybywaja w nadziei na liczne potomstwo. Nie powinno rowniez dziwic, iz w wielu wypadkach, miniaturowe penisy czesto noszone sa przy pasku badz w portfelu, poniewaz oprocz tradycyjnego symbolu kreacji, sa zarazem amuletami przynoszacymi szczescie i dobrtobyt…








*nazwa wlasna malej swiatyni w centrum Bangkoku
Dzień świstaka
Od miesiąca w Hua Hin, nadmorskiej miejscowości na południe od Bangkoku, która w weekendy przyciąga mieszkańców stolicy długą, całkiem niezłą plażą, by w tygodniu zamienić się w spokojne, szybko zasypiające miasto. Ale tak miało być, bo tym razem najważniejszy był spokój, dobra szkółka boksu tajskiego, no i w wolnych chwilach możliwość pływania na kiteboardzie. Bo miało być sportowo intensywnie, i w sumie jest, i jeszcze przez parę dni będzie…






Każdy dzień wygląda mniej więcej podobnie:
7.30 – pobudka
8.00 – 9.30 – bieganie + lekki trening muay thai
11.00 – 12.00 – siłownia
12.30 – 15.00 – kitesurfing (jeśli wieje)
16.00 – 18.00 – trening muay thai
18.30 – 19.30 – bieganie
Zresztą najlepiej widać to tu:
Suk San Wan Songkran*
Tradycyjnie obchody Tajskiego Nowego Roku koncentrowały się na oddawaniu czci posążkom Buddy, mnichom i osobom starszym. Od pewnego czasu jednak oprócz tego, święto przekształciło się w dobrze nam znane oblewanie się wodą. Młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni wychodzą na ulice by atmosferze radości i uśmiechu pokropić lub częściej zlać wodą jak największą ilość ludzi, tuk tuków, samochodów i autobusów i życzyć sobie nawzajem Szczęśliwego Nowego Roku. Woda leje się zewsząd: z misek, pistoletów, wiader, szlauchów i węży strażackich. Do tego wszechobecny talk, którym smaruje się twarze, sprawia iż atmosfera święta przypomina nieco indyjskie święto Holi.





W całej Tajlandii Nowy Rok celebruje się 13 kwietnia. Są jednak miejscowości gdzie świętuje się znacznie dłużej. Największe, najdłuższe i najbardziej znane obchody Nowego Roku odbywają się w Chiang Mai. Zabawa zajmuje tam co najmniej siedem dni. W Bangkoku festiwal trwa o cztery dni krócej, ale i to w zupełności wystarczy żeby poczuć niepowtarzalną atmosferę tego święta, no i pozbyć się chwilowo wszystkich czystych i suchych ubrań…





* Szczęśliwego Dnia Songkran!!!
